środa, 21 września 2016

cotojest...

Kochany pamiętniczku.
Byłyśmy z Olą w Krakowie. Smok nie żyje, Wisła płynie w dobrą stronę. Na rynku można kupić muszelki i kierpce.


Adam Mickiewicz to i po śmierci ma przejebane.
 Gołębie na niego srają. Dzieci próbują na niego wejść... 
musi przez cały czas patrzeć w jedną stronę... 
  Słowacki był lepszy.



Dobry wieczór. mamy godzinę 23:58. 21 wrzesień. Do 8 części Harryego Pottera dzieli mnie jeszcze miesiąc. Ale to lepsze niż trzy miesiące. Proszę jak szybko minął ten czas.
A to też oznacza drugi rok studiów.
Gdzie mi się podział ten podręcznik o integracji i uspołecznieniu się... no gdzieś mi się zapodział...

od 11 minut staram się sklekocić coś, co będzie miało chociaż trochę sensu, jednak słabo mi wychodzi. Możliwe, że moje myśli są tak  pokręcone, albo ja jestem na tyle rozkojarzona,  że nic logicznego nie przychodzi mi do głowy. A może to po prostu norma u mnie.
 Dobra. Coś z tego będzie.

Monolog nocny.

Mamy 22 września pierwszy dzień jesieni, Jesienia zawsze mi się kojarzyła ze szkołą. Ona z gimnazjum, a gimnazjum z  początkiem fascynacji Japonią i Koreą. 7 lat już w tym siedzę. 7 lat to bardzo dużo. Przez te 7 lat mój gust został spaczony przez  wszystko co możliwe. I co teraz? SHINHWA dla mnie są jak wino... chciałabym się napruć tym winem. Mają około 35 lat... To jest 15 lat więcej ode mnie. Ale co z tego. Pamiętam, jak mając... 14-15 lat kochałam się w 40 latkach...ponad.
Japończycy są po prostu bardzo dobrze zakonserwowani. (L arc en Ciel, Glay...)
W sumie to dziwne, że w Szybkich i Wściekłych Japończyka grał Koreańczyk...
Wszyscy zachwycali się tym blondasem, co to zmarł... a ja za każdym razem zacieszałam gdy widziałam Hana. Spaczenie. SPACZENIE MOI DRODZY.

Mam ochotę na Bigos... Ale taki dobry. z chlebem grubo posmarowanym masłem.
To chodzi za mną od dłuższego czasu... oj albo gołąbki.
Gdybym miała robić gołąbki, to musiałabym jechać do Wawy zawieść je DDN.
DDN to najlepszy Oppa na świecie.

Jako Biseksualny Ateista boję się, że któregoś dnia ktoś mi wpieprzy. Nie jestem stuprocentową Polką. Może powinnam kupić sobie ciuchy w h&mie zamienić imię na dżesika i pójśc do spiża by wyrwać jakiegoś sebixa?
Nope.


Ayo Lee wróciła do Polski.
Ayo Lee jest spłukana.
Ayo Lee jest smutna...

Boli mnie to, że  filmiki na YT, które były wrzucane 9 lat temu jako HD...już nie wyglądają na hd...
Czuję się jak na imprezie pikselowej...



- Tamara co oglądasz?
- czwórkę trzydziestoletnich facetów grają ze sobą w grę, gdzie są pudełkami i zabijają się nawzajem.
Zrozumiałam, że tylko dzięki temu, moja babcia będzie w stanie ogarnąć czym się jej dziecko interesuje...
Mogłam tak podobnie zrobić z pokemonami. 



piątek, 9 września 2016

b^2-4ac

. . .
mamy godzinę 12:20.
Kiedy to napiszę ta godzina własnie pojawia  się na zegarze z mojego kochanego laptopa. Oblepionego   naklejkami z plus social, które  posiadam z imprez kpopowych. Najlepszych imprezach jakich byłam tak mówiąc szczerze.
Ok. Jedynych imprezach na których się pokazuje. Taka  prawda.

 W ciągu ostatniej godziny zdążyłam  zakadzić cały pokój olejkiem  konwaliowym (dzięki mamo, że  smażyłaś jakiś gulasz, dzięki czemu w całym domu nim było czuć. Dzięki. Dzięki.)
zdążyłam obejrzeć  nowy odcinek Markimoo,  polajkować około 40 zdjęć kotów na instagramie, zrobić odpis na RP do którego należę. (jestem dumna z tego odpisu. Wena do mnie powróciła)


W tle leci sobie Butterfly od f(x) w wersji instrumentalnej, które wielbię od czasu jego wydania, a mnie samej wzięło na przemyślenia. Czyli typowa Sasu w godzinach nocnych.

Wszędzie natrafiam na posty moich znajomych, którzy coś robią, jedna przechodzi na dietę, ograniczającą słodycze, druga osoba robi jakieś kursy, trzecia ma plany wyjechania z kraju, czwarta chce zdobyć kilimandżaro wchodząc na nie w płetwach.
Wszędzie piszą "rób coś" "bądź kreatywny" "spełniaj się" "twórz coś" "RÓB COŚ ZE SOBĄ"

A ja siedzę z włosami przesiąkniętymi fryturą i wciąż lajkuję posty o kotach.
Jednak po takich postach zaczynam z lekką obawą lajkować posty o kotach.

Podziwiam ludzi, którzy posiadają  jakiś plan w życiu.  Kończę te studia, chcę robić to i to.
Ja w ciągu 5 lat zmieniałam tak dużo razy plany na swoje życie, że w końcu  jestem w punkcie, gdzie nie mam pojęcia co mam ze sobą zrobić.

Czy skończenie 20 oznacza, że trzeba wiedzieć co w życiu robić, czy mam może jeszcze jakieś  kilka lat, aby znaleźć coś co się chce robić?
 Było już w planach:
- geograf
- grafik
- grabarz
- marynarka wojenna
- kosmetologia/ wizaż.
- pewnie milion innych rzeczy.


Pomysłów jest dużo. W cholerę że tak się wyrażę nieładnie. (zapisali mi właśnie to na minus) Jednak co z tego wyjdzie? Nie mam pojęcia.

Wakacje się skończyły. Za miesiąc idę na studia. Lecimy z drugim rokiem studiów dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Został rok. A co będzie dalej, to pewnie dowiem się godzinę przed ostatecznym wyborze magisterki.


A TO WSZYSTKO DLATEGO, ŻE NIE DOSTAŁAM LISTU Z HOGWARTU.