piątek, 9 września 2016

b^2-4ac

. . .
mamy godzinę 12:20.
Kiedy to napiszę ta godzina własnie pojawia  się na zegarze z mojego kochanego laptopa. Oblepionego   naklejkami z plus social, które  posiadam z imprez kpopowych. Najlepszych imprezach jakich byłam tak mówiąc szczerze.
Ok. Jedynych imprezach na których się pokazuje. Taka  prawda.

 W ciągu ostatniej godziny zdążyłam  zakadzić cały pokój olejkiem  konwaliowym (dzięki mamo, że  smażyłaś jakiś gulasz, dzięki czemu w całym domu nim było czuć. Dzięki. Dzięki.)
zdążyłam obejrzeć  nowy odcinek Markimoo,  polajkować około 40 zdjęć kotów na instagramie, zrobić odpis na RP do którego należę. (jestem dumna z tego odpisu. Wena do mnie powróciła)


W tle leci sobie Butterfly od f(x) w wersji instrumentalnej, które wielbię od czasu jego wydania, a mnie samej wzięło na przemyślenia. Czyli typowa Sasu w godzinach nocnych.

Wszędzie natrafiam na posty moich znajomych, którzy coś robią, jedna przechodzi na dietę, ograniczającą słodycze, druga osoba robi jakieś kursy, trzecia ma plany wyjechania z kraju, czwarta chce zdobyć kilimandżaro wchodząc na nie w płetwach.
Wszędzie piszą "rób coś" "bądź kreatywny" "spełniaj się" "twórz coś" "RÓB COŚ ZE SOBĄ"

A ja siedzę z włosami przesiąkniętymi fryturą i wciąż lajkuję posty o kotach.
Jednak po takich postach zaczynam z lekką obawą lajkować posty o kotach.

Podziwiam ludzi, którzy posiadają  jakiś plan w życiu.  Kończę te studia, chcę robić to i to.
Ja w ciągu 5 lat zmieniałam tak dużo razy plany na swoje życie, że w końcu  jestem w punkcie, gdzie nie mam pojęcia co mam ze sobą zrobić.

Czy skończenie 20 oznacza, że trzeba wiedzieć co w życiu robić, czy mam może jeszcze jakieś  kilka lat, aby znaleźć coś co się chce robić?
 Było już w planach:
- geograf
- grafik
- grabarz
- marynarka wojenna
- kosmetologia/ wizaż.
- pewnie milion innych rzeczy.


Pomysłów jest dużo. W cholerę że tak się wyrażę nieładnie. (zapisali mi właśnie to na minus) Jednak co z tego wyjdzie? Nie mam pojęcia.

Wakacje się skończyły. Za miesiąc idę na studia. Lecimy z drugim rokiem studiów dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Został rok. A co będzie dalej, to pewnie dowiem się godzinę przed ostatecznym wyborze magisterki.


A TO WSZYSTKO DLATEGO, ŻE NIE DOSTAŁAM LISTU Z HOGWARTU.

1 komentarz:

  1. Nic nie wyjdzie. Samo nic nie wyjdzie ;) W życiu najbardziej się żałuje tego czego się nie spróbowało. Gdzie jest napisane, że w wieku 20 lat mamy wiedzieć co będziemy robić? Nawet gdyby było napisane, kto Ci każe tego przestrzegać? a nawet jak się ktoś taki znajdzie, to czemu masz go słuchać? Próbuj, smakuj, dotykaj, sparz się, wylecz i próbuj dalej. Zatrudnij się jako grafik, pogadaj z grabarzem, zorientuj się co musisz zrobić, żeby trafić do marynarki wojennej i czy możesz gdzieś doświadczyć jakiejś "zajawki". Wszystko to nic, ale też nie można marnować czasu na robienie byle czego. Bo byle jakie działania, to byle jakie życie. Chyba, że jest Ci z tym ok - wtedy nikomu nic do tego :)

    OdpowiedzUsuń