czwartek, 2 lutego 2017

Kogut na dachu

Miałam wrócić na Nowy Rok z nową notką.  Mamy 2 luty. Powiedzmy, że chodziło mi o Chiński Nowy Rok, który był trochę później i jeszcze się załapię na jakieś spóźnienie w miarę dopuszczalne.
 Gdybym miała robić jakieś  plany na 2017 rok, to pewnie bym ich nie dotrzymała, jak widać na załączonym poście. Mamy luty! Styczeń już dawno minął. (całe dwa dni temu... bardzo dawno. Bardzo)
Stwierdziłam, że zacznę posty dodawać trochę częściej niż raz na dwa miesiące. Może raz na miesiąc, albo półtorej. Ale na pewno postaram się nie zaniedbywać mojego bloga.
Moderator Tofik będzie patrzeć. Nawet teraz patrzy na mnie wzrokiem pogardy, stojąc na parapecie i usilnie starając się dobrać do mojego biurka.
edit: Kot wskoczył na biurko i pyszczkiem ociera się o mnie, pragnąc bliskości.  Wciskając się pomiędzy laptop a ścianę i robią rundkę za drukarką, żeby znowu przenieść się na parapet.
... Kocham Cię kot.

Mamy rok koguta!
Z koguta robi się rosół.
To będzie mój rok.
Zaczął się hucznie

Beauty kącik:
Już w grudniu stwierdziłam, że jestem poważną, dorosłą osobą (hehe) i stwierdziłam, że nic się nie stanie jak zafarbuje sobie włosy, trzy pierwsze próby farbowania odbyły się szamponetkami. Ciemny brąz i dwie czarne.
Kolejnym krokiem było odważne zakupienie szamponu koloryzującego o cudownym kolorze granatowej czerni.
Mamy 2 luty.
Cholerstwo nie chce się sprać.

  •  funfact: soda oczyszczona jedynie lekko zmywa  kolor. Na pewno zmywa granat. Już nie mam granatowych włosów i niebieskiej skóry na głowie.
  • funfact dwa: minął rok od ostatniego ścinania włosów. Moje włosy urosły do 18 cm. więc wychodzi, że co miesiąc rosły o 1.4 cm. Szybko.
  • funfact trzy: co 3 dni śni mi się sen o włosach.Powoli zaczynam mieć kręćka z nimi.

Sesja powoli zbliża się ku końcowi, więc z tej okazji oglądam seriale  na potęgę. Oczywiście nauka do egzaminów również schodziła na boczny tor.  Jak na razie  wszystkich w domu gwałcę grą o tron do której w końcu się przekonałam i nie rozumiem siebie, jak nie mogłam się do tego przekonać. Może po prostu Ola nie potrafi zachęcać do oglądania seriali 
"Bo wiesz....gra o tron to jest po prostu mordowanie i zabijanie się nawzajem"
No to niezbyt zachęcało. 
Ale w ciągu miesiąca obejrzałam już prawie 4 sezony. Do końca ferii obejrzę wszystko i będę mogła oglądać na bieżąco. Znowu włączy się we mnie kac serialowy. Czekanie na kolejne odcinki będzie torturą.
Poza tym! W planach mam sławne: House of Cards, Breaking Bag, The walking Dead.
To ma dużo sezonów. Nie będę się nudziła. 

Od kolejnego semestru zaczynam specjalność. Mam dziwne uczucie, że to nie będzie to, czego się spodziewam. Ale przyzwyczaiłam się do rozczarowań an studiach...jak  i w całym życiu... humor dekadentów znowu mnie napada...idę obejrzeć grę o tron...











czarna mała kropka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz